Skarb Kibica PKO BP Ekstraklasy: Lechia Gdańsk – powtórzyć dobrą rundę wiosenną


Lechia Gdańsk chce znowu wiosną zaimponować dobrą formą, a pomóc ma w tym Tomas Bobcek - czyli lider klasyfikacji strzelców

28 stycznia 2026 Skarb Kibica PKO BP Ekstraklasy: Lechia Gdańsk – powtórzyć dobrą rundę wiosenną
Foto: Piotr Matusewicz / PressFocus

Lechia Gdańsk zdołała jesienią wydostać się ze strefy spadkowej, mimo rozpoczęcia sezonu z ujemnymi punktami. Wielką uwagę przyciągała spora siła ofensywna drużyny z Pomorza, na czele z Tomasem Bobckiem. Słowak był głównym aktorem pierwszej części sezonu ekstraklasy, momentami strzelając jak na zawołanie. Efektem tego jest pozycja lidera w klasyfikacji strzelców, a Lechia Gdańsk zimowała na 13. miejscu w tabeli. Czas teraz odskoczyć od strefy spadkowej na tyle, by dosyć szybko zapewnić sobie spokojniejsze głowy.


Udostępnij na Udostępnij na

Belek ponownie na ratunek

W dwóch poprzednich sezonach zimowe zgrupowanie w tureckim Belek przynosiło później dobre efekty. Lechia Gdańsk najpierw awansowała do PKO BP Ekstraklasy, a następnie w niej utrzymała mimo bardzo trudnej sytuacji po pierwszej części rozgrywek. Nie warto zatem zmieniać czegoś, co idealnie działa i pewne było, że Belek ponownie będzie gościć u siebie ekipę Johna Carvera. Piłkarze zebrali się w klubie 5 stycznia i standardowo przeszli serię badań, by potem przez dwa dni trenować na obiekcie w Gdańsku. 8 stycznia udali się do Turcji, gdzie od 9 stycznia zaczęli już wchodzić na coraz wyższe obroty.


W kadrze na zgrupowanie znalazło się 27 zawodników. Wśród nich było dwóch zawodników z akademii – Antoni Ziółkowski i Wojciech Madej. Dodatkowo znalazł się tam nowo pozyskany Igor Bambecki i powracający z wypożyczenia Karl Wendt.

Sparingi

Po kilku dniach spokojnych treningów, nadszedł czas na wejście w rytm meczowy. Na pierwszy ogień przyszło starcie z serbskim FK Zeleznicar Pancevo, zajmującym piąte miejsce w swojej lidze. Łatwo na pewno nie było, bo rywale potraktowali ten mecz zbyt poważnie i grali bardzo ostro, ale skończyło się bez urazów. Finalnie Lechia Gdańsk pokonała Serbów 1:0, a jedynego gola w pierwszej połowie strzelił Camilo Mena. Obie ekipy mecz kończyły w dziesiątkę. Najpierw czerwoną kartkę w 71. minucie (za dwie żółte) obejrzał Abdul Rahim Savadogo, a pod koniec bezpośrednią czerwoną ujrzał Kacper Sezonienko. Zawodnik Lechii wylał swoją frustrację, która zbierała się w trakcie drugiej połowy. Oczywiście nie można go tym usprawiedliwiać, ale trochę można było to zrozumieć.

Drugim rywalem w Turcji była ósma drużyna bułgarskiej ekstraklasy – Lokomotiv Sofia. W tym spotkaniu ponownie skutecznością błysnął Camilo Mena, który w pierwszej połowie otworzył wynik spotkania. Rywal jeszcze przed przerwą wyrównał i przez długi czas wydawało się, że mecz zakończy się wynikiem remisowym. Po 80. minucie doszło jednak do przewinienia w polu karnym Lokomotivu i jedenastkę na gola zamienił Bohdan Wjunnyk.

Na tym zakończyły się zwycięskie mecze podczas pobytu w Turcji. W następnym meczu Lechia Gdańsk przegrała 1:2 z czeskim FC Hradec Kralove (7. miejsce w lidze), a jedynego gola strzelił Kacper Sezonienko. Ostatni sparing z serbskim FK Mladost Lucani (10. miejsce w lidze) zakończył się za to remisem 1:1, a do siatki rywala trafił niezawodny Camilo Mena. Kolumbijczyk zakończył turecki obóz z trzema golami, co na pewno jest dobrym prognostykiem przed rundą wiosenną. Na uwagę zasługuje fakt, że ani jednego gola nie strzelił Tomas Bobcek, który imponował skutecznością na zgrupowaniu rok temu.

Bilans obozu w Turcji to dwa zwycięstwa, jeden remis i jedna porażka. Bilans bramkowy 5:4. Martwi to, że w trzech spotkaniach nie udało się zachować czystego konta, a i powtarzały się w obronie dobrze znane błędy. Czas pokaże jak to wpłynie na postawę tej formacji w meczach ligowych.

Kilka planowanych odejść

Paolo Urfer postawił sprawę jasno, że w zimowym oknie transferowym nie będzie zgody na odejście kluczowych zawodników. Żeby przekonać do zmiany zdania, do klubu musiałaby wpłynąć oferta nie do odrzucenia. Na takie szans zimą z reguły nie ma, więc zawodnicy nie musieli sobie zaprzątać głowy podczas przygotowań kwestiami transferowymi. W planie było jedynie lekkie odchudzenie drużyny z zawodników, którzy mają mało szans na granie wiosną. Z racji tego najgłośniejszym odejściem było wypożyczenie Eliasa Olssona do Wieczystej Kraków. W umowie została zawarta także opcja wykupu po sezonie, bo w Lechii nie wiążą przyszłości ze szwedzkim zawodnikiem.

Drugim zawodnikiem będącym blisko składu, który opuścił klub był Mohamed Awad Allah. 23-latek ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich wrócił do Al-Ain, które postanowiło skrócić wypożyczenie. Skrzydłowy uzbierał 408 minut w 11 spotkaniach, zatem nie będzie to odczuwalna strata, a i na lewym skrzydle akurat trudno byłoby mu się przebić wiosną. Listę odejść uzupełnia dwóch młodych Polaków. Na zasadzie transferu definitywnego do Olimpii Grudziądz przeniósł się Bartosz Brzęk, a do Sokoła Kleczew wypożyczony został Bartosz Szczepankiewicz.

Mało transferów do klubu

Narracja prowadzona przez klub dawała jasno do zrozumienia, że wielu transferów przychodzących nie należało się spodziewać. Posiadana kadra jest uznawana za optymalną, by spokojnie utrzymać się w PKO BP Ekstraklasie i uznano, że większych rewolucji nie będzie. Oczywiście nie oznaczało to braku jakichkolwiek transferów, ale do tej pory do klubu dołączyło dwóch zawodników. Już przed wylotem do Turcji kontrakt z Lechią podpisał skrzydłowy Igor Bambecki, sprowadzony z Polonii Nysa. 20-latek zaimponował swoją motoryką podczas testów i szybko zdecydowano się na finalizację transferu.

W drugiej części tureckiego zgrupowania udało się jeszcze sfinalizować zastępstwo za Eliasa Olssona. Nowym zawodnikiem Lechii został Kosowianin Indrit Mavraj. 20-latek szkolił się we włoskim SSC Bari, ale nie było mu tam dane przebić się do pierwszego zespołu. Był za to kapitanem drużyny występującej w Primaverze i opinie o jego talencie były bardzo pozytywne. Do tego stopnia, że niedawno zainteresował się nim AC Milan, który chciał go sprowadzić do drużyny młodzieżowej. Lechia Gdańsk była jednak zdaniem samego zawodnika lepszą opcją. Tutaj będzie miał większą szansę na wskoczenie do dorosłego futbolu. Włoskie czołowe kluby lubią ściągać wielu perspektywicznych zawodników, ale później trudno się tam wybić poza piłkę młodzieżową.

Do grona tych, którzy przybyli zimą można jeszcze zaliczyć Karla Wendta. Szwed już pod koniec rundy jesiennej wrócił z wypożyczenia i ponownie ma walczyć o szansę. Na ten moment to wszystkie transfery przychodzące do klubu, ale nie jest to temat zamknięty. Lechia nadal spogląda na rynek transferowy i szuka ciekawych nazwisk, a okno transferowe oficjalnie otworzyło się dopiero kilka dni temu. Należy się spodziewać, że ktoś jeszcze do Gdańska tej zimy zawita, ale nie będzie to dużo ruchów – zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami.

Duet Bobcek-Mena będzie kluczowy

Osiąganie dobrych wyników w rundzie wiosennej będzie głównie zależne od formy linii ofensywnej. Lechia Gdańsk ma to szczęście, że w ataku posiada Tomasa Bobcka, który jest liderem klasyfikacji strzelców. Na ten moment Słowak ma na swoim koncie 13 goli i prowadzi w tej klasyfikacji z solidną przewagą. Goniący go Mikael Ishak i Karol Czubak uzbierali na swoim koncie po 10 goli. Bobcek dobrze rozpoczął ten sezon, natomiast od połowy sierpnia do połowy października nie strzelił ani jednego gola. Następnie jego forma wystrzeliła na dobre i od powrotu po październikowej przerwie na kadrę, do końca roku strzelił osiem goli w siedmiu spotkaniach.


(źródło: Transfermarkt)

Wszystko zaczęło się od trafienia w samej końcówce wyjazdowego spotkania z Piastem Gliwice, które zapewniło trzy punkty. Wprawdzie potem przyszły dwie porażki i tylko jeden gol Słowaka, to ostatnie cztery mecze były jego koncertem. Dwa gole z Widzewem, dwie asysty z Legią i potwierdzenie swojej formy z Górnikiem i Bruk-Betem. Ostatecznie Bobcek wyśrubował swój dorobek na tyle duży, że były obawy, czy uda się go zatrzymać na drugą część sezonu. Sam zawodnik jednak planował dograć sezon w Lechii i nie myśli o zmianie otoczenia.

Świetnym uzupełnieniem słowackiego napastnika jest Camilo Mena. Kolumbijczyk w rundzie jesiennej strzelił trzy gole i zanotował sześć asyst. Dzięki temu jest również na solidnym miejscu w klasyfikacji kanadyjskiej, ale liczby nie oddają jego dużego wpływu na grę. Mena jest świetnym skrzydłowym, który potrafi uczynić wiele na boisku, chociaż często jest też niechlujny. Cała ocena jego gry jest jednak zdecydowanie pozytywna i jak utrzyma formę z okresu przygotowawczego, to również będzie kluczowym klockiem w układance Johna Carvera.

Na niego należy zwrócić uwagę

Poza wspomnianą wyżej dwójką, bardzo ważną postacią wiosną może się okazać Kacper Sezonienko. Jeden z najlepszych zawodników Lechii w ostatnich spotkaniach poprzedniego sezonu, w tym miewał różne momenty. Początek rozgrywek w jego wykonaniu był udany, szczególnie pierwsza połowa spotkania z Lechem Poznań. Następnie na moment było o nim ciszej, ale przełom września i października, to kolejny wystrzał 22-latka. Trafiał wtedy w Szczecinie, pieczętując zwycięstwo tuż po wejściu z ławki i strzelał u siebie w zremisowanym 1:1 spotkaniu z Wisłą Płock. Zwiastowało to zwyżkę formy, tymczasem potem na moment ugrzązł na ławce rezerwowych.

Do gry wrócił w końcówce rundy i pokazał, że na niego warto stawiać. Sezonienko asystował w spotkaniu z Widzewem Łódź, potem na koniec roku dołożył dwa gole w wygranym 5:2 meczu z Górnikiem Zabrze. Jego aktualny dorobek to cztery gole i trzy asysty, a z całego 2025 roku – siedem goli i cztery asysty. Dobrze wykorzystany Sezonienko może wnosić wiele do gry ofensywnej. Sam zawodnik wspominał niedawno w mediach klubowych, że najlepiej czuje się grając tuż za napastnikiem. Warto na niego zwrócić większą uwagę wiosną, bowiem ma potencjał na wyróżniającego się gracza.

Jego dobry rok doceniono na Warmii i Mazurach. W plebiscycie na najlepszego ligowca 2025 roku Sezonienko zajął pierwsze miejsce, wyprzedzając Wiktora Biedrzyckiego i Dominika Kuna.

Przewidywany skład

Zważając na sytuację kadrową, w jakiej jest Lechia Gdańsk, w podstawowym składzie na rundę wiosenną niespodzianek nie będzie. Bramkę zajmie najpewniej Alex Paulsen, pomimo tego, że coraz więcej kibiców ma do niego zastrzeżenia. Wątpliwe jednak, by Szymon Weirauch zdołał go wygryźć, bo też ma swoje mankamenty. Linia defensywna będzie złożona z czwórki: Matus VojtkoMatej RodinBujar Pllana Tomasz Wójtowicz. Pewnym zaskoczeniem może być obecność w tej formacji Kosowianina, ale Maksym Diaczuk straci trochę czasu z powodu kontuzji.

W drugiej linii pewne miejsce ma żelazna dwójka, czyli Iwan Żelizko i Rifet Kapić. Lechia Gdańsk po powrocie ligi, w starciu z Lechem Poznań będzie musiała sobie radzić bez swojego kapitana. Powodem będzie absencja za kartki, ale potem od razu Kapić wskoczy do składu. Na skrzydłach ujrzymy Aleksandara Cirkovicia i oczywiście Camilo Menę, a uzupełni ich Kacper Sezonienko. Wydaje się, że to właśnie ten zawodnik będzie wyborem Johna Carvera na „10”. Skład uzupełni Tomas Bobcek, czyli najlepszy strzelec w całej lidze.

własne

Sytuacja w tabeli

Do zakończenia sezonu PKO BP Ekstraklasy pozostało 16 kolejek. Lechia Gdańsk na ten moment zajmuje 13. miejsce, nie mając przewagi punktowej nad strefą spadkową, lecz korzystając na lepszym bilansie bramkowym. Miejsca 13-16 mają na koncie po 20 zgromadzonych oczek i to właśnie drużyna z Pomorza bramkowo wypada najlepiej. 37 strzelonych goli jest najlepszym wynikiem w całej lidze, a 37 goli straconych najgorszym. Nudy w meczach z udziałem Lechii nie ma i każdy się do tego przyzwyczaił.

Cały obraz nieco zaburza fakt, że faktycznie Lechia zdobyła 25 punktów i to by jej dawało dziewiąte miejsce na koniec roku. Ujemne punkty są jednak na ten moment nieodwracalne, mimo mocnych starań Paolo Urfera o cofnięcie tej kary. Na tyle, że sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, o czym pisał nasz redaktor Piotr Potępa. Sprawy pozasportowe nie są jednak na ten moment istotne, gdyż przy utrzymaniu takiego punktowania i tak byłyby wiosną szanse na zajęcie dobrego miejsca. Poza utrzymaniem świetnej skuteczności trzeba nadal pracować nad tym, by w obronie zrobiło się nieco spokojniej. Jak wszystko zagra odpowiednio, to w Gdańsku mają nadzieje na szybkie odskoczenie od strefy spadkowej. Reszta będzie już tylko miłym dodatkiem, potwierdzającym jakość tej drużyny.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze